... tunaCooking ...: CYTRYNOWY CRÈME BRÛLÉE

CYTRYNOWY CRÈME BRÛLÉE

By | 17:19 5 comments

Dziś pierwszy raz od kilku miesięcy usiadłam na spokojnie i przeliczyłam ile czasu minęło od ostatniego wpisu. Z przykrością i nawet niewielką trwogą wyliczyłam, że minęło od tego momentu aż 5 miesięcy. Sama nawet nie wiem kiedy to minęło. 
 

Czasami przychodzi taki czas, że niektóra projekty trzeba zawiesić, tylko po to, żeby potem mogły odżyć przepełnione nowymi pomysłami. Czasami trzeba odpocząć, wziąć oddech, tylko po to, żeby wrócić z nową energią. Przez te wszystkie miesiące miałam okazję poznać wiele nowych smaków, kupić kilka nowych książek kulinarnych i spróbować nowych dań. Czy dały mi one energię, nie jestem jeszcze pewna, ale pewna jestem tego, że moje pomysły ewoluowały i smaki się trochę zmieniły. Mam nadzieję, że powrót będzie owocny i smaczny. 
 

Jednym ze smaków do którego wróciłam jest crème brûlée. Kiedyś bardzo lubiłam jego kremowość i waniliowy smak. Uwielbiałam rozbijać karmelową skorupkę i odkrywać to co znajduje się pod spodem. Potem chyba nastąpiło „zmęczenie materiału”. Za dużo i za słodko. Dałam sobie z nim spokój na dobrych kilka lat, aż do ostatniego czasu. Trochę przez przypadek, trochę za sprawą książek przypomniałam sobie o tym deserze i zapragnęłam go zjeść ponownie. Do zrobienia crème brûlée nie potrzeba żadnych wyszukanych składników. Mleko, śmietanka, wanilia, cukier i jajka. Zazwyczaj te składniki znajdują się w prawie każdej kuchni. Tak nastąpił powrót do klasycznych sprawdzonych smaków. Zrobiłam jeden raz, drugi i trzeci i chyba nasza miłość rozkwitła od nowa. 
 

Ponieważ jest okres świąteczny chciałabym Wam wszystkim życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych, szybkiego nadejścia pięknej wiosny i przede wszystkim dużo szczęścia. Moim deserem na jutrzejszym, świątecznym stole będzie crème brûlée w wersji cytrynowej. Trochę mniej słodki niż klasyczny, z orzeźwiającym cytrynowym aromatem. Takie smaki kojarzą mi się właśnie z wiosną. A crème brûlée wydaje mi się być dobrym połączeniem zimy i wiosny. Połączeniem aromatycznego kremu ze świeżością cytrusów. Krem robiony z dodatkiem mleka piecze się trochę dłużej niż klasyczny tylko na śmietanie, ale mi się wydaje, że wychodzi bardziej kremowy i lżejszy. Jeśli macie jakieś doświadczenia z różnymi recepturami proszę podzielcie się nimi. 


 

Zielonej wiosny :)




CYTRYNOWY CRÈME BRÛLÉE



1 laska wanilii

2 cytryny – skórka

1 limonka - skórka

250 ml mleka

6 żółtek

75 g cukru

250 ml śmietanki 30%

brązowy cukier do posypania



Rozciąć laskę wanilii i wyjąć ze środka ziarenka.

Zmieszać mleko ze śmietanką i dodać waniliowe ziarna.

Z cytryn i limonki zetrzeć skórkę i dodać do mleka.

Mleko ze śmietanką podgrzać i zostawić do schłodzenia.

Utrzeć żółtka jaj z cukrem na jasną, puszystą masę.

Do utartych żółtek dodać schłodzone mleko ze śmietaną, wanilią i skórką z cytrusów i wymieszać na gładką masę.

Przelać masę do miski, przykryć folią i odstawić do lodówki do schłodzenia.

Chłodzić minimum 2 godziny. Przez ten czas smak aromaty powinny przejść do mleka i śmietanki.

Piekarnik nagrzać do temperatury 110C.

Przecedzić przez sitko kremową masę i napełnić nią naczynia.

Piec przez około 40 minut. Podczas pieczenia trzeba sprawdzać czy krem ma odpowiednią konsystencję. Powinien być lekko ścięty.

Po wyjęciu z pieca schłodzić.

Posypać każdą porcję brązowym cukrem.

Cukier skarmelizować przy pomocy palnika. Ostrożnie dotykać naczyń, ponieważ mogą się nagrzać podczas karmelizowania.




smacznego


Niedocenione Jajko
Nowszy post Starszy post Strona główna

5 komentarzy :

  1. Witaj :)
    Miło, że wróciłaś :) Sama wiem, że taka przerwa czasem bardzo pomaga, jest potrzebna :)
    Creme brulee wyszedł Ci cudowny (też wolę taki z mlekiem). Ostatnio robiłam z dodatkiem świeżych żurawin - poezja, polecam :)

    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cudowny komentarz :) Creme brulee z mlekiem jest moim zdecydowanym nr 1. Już nie mogę się doczekać jak jutro po obiedzie wszyscy będziemy deserować. Reszta domowników cytrynowy będzie jadła pierwszy raz, więc tym bardziej jestem ciekawa ich reakcji:)

      Wesołych świąt Gin!

      Usuń
  2. Wygląda znakomicie! :)
    Musiał być pyszny! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiało być pysznie, szczególnie jeśli Creme brulee był cytrynowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj było było, a w święta wyszedł mi najlepszy ze wszystkich jakie do tej pory robiłam. Nawet mój tata zjadł całą porcję, a brat dwie :)

      Usuń