... tunaCooking ...: FRYTOWANE SARDYNKI

FRYTOWANE SARDYNKI

By | 15:01 6 comments
Frytowane sardynki nie są najpopularniejszym daniem, ale to pewnie dlatego, że bardzo trudno jest je dostać w formie świeżej lub mrożonej. Najczęściej są one już w puszkach w oleju lub sosie pomidorowym.

Jeśli kiedykolwiek mielibyście szansę na kupienie całych sardynek lub chociaż tuszek bez głowy nawet nie zastanawiajcie się nad tym długo tylko kupujcie. Jest to przekąska idealna do piwa lub po prostu pochrupania wieczorem. W Warszawie czasami przy odrobinie szczęścia można na świeże sardynki trafić w Makro.


Gdy pierwszy raz próbowałam tego dania miałam obawy czy rybki w całości będą dobrze smakować i czy ości nie będą przeszkadzać. Po usmażeniu środek jest miękki, ości nie czuć, a panierka jest chrupiąca. Skropione cytryną smakują genialnie. Mają delikatne aromatyczne mięso i spokojnie mogą być podjadane zamiast chipsów, bo zawierają zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3, witaminy D, biotyny i minerały.





FRYTOWANE SARDYNKI

500g sardynek
3/4 szklanki mąki
sól morska
pieprz/chili
2-3 cytryny
pęczek kolendry lub pietruszki
olej do smażenia



Sardynki wypłukać w zimnej wodzie.

Zmieszać mąkę z morską solą i pieprzem lub chili. Ilość ostrych przypraw uzależniona jest od tego czy chcemy bardziej, czy mniej pikantne rybki.

Każdą sardynkę obtoczyć w mące, obsypać jej nadmiar i frytować w dobrze rozgrzanym oleju tak długo, aż będzie miała złocisty kolor i będzie chrupiąca.

Sardynki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Do oleju po sardynkach wrzucić posiekaną kolendrę lub natkę pietruszki. Po kilku sekundach wyłowić i posypać tym usmażone rybki.
Zioła można również dodać tylko posiekane, surowe, będą wtedy bardziej aromatyczne.

Cytrynę pokroić w ósemki i obłożyć nią sardynki na talerzu. Gotowe danie posypać odrobiną soli morskiej.

smacznego
Nowszy post Starszy post Strona główna

6 komentarzy :

  1. pamiętam jak z ojcem łowiłam ryby jako dziecko i moim zadaniem było złowić jak najwięcej uklei, które właśnie w ten sposób przygotowaliśmy. Nazywaliśmy je po prostu rybimi frytami :)

    Ach zjadłabym

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne! Mam ochotę wszystkie schrupać:)
    Pysznie u Ciebie!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pytanie!! Smażymy w całości z głowami i "bebechami"?

    I tez tak jemy? W calości?

    Proszę o odpowiedź...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja sardynki tylko płuczę w wodzie i od razu wrzucam do mąki. Jak dla mnie są za małe, żeby cokolwiek z nich wycinać i je patroszyć. Jak się dobrze ufrytują to wszystko w smaku i konsystencji jest ok.
      Frytuję z głowami, bo takie ładniej wyglądają, ale głów nie zjadam. To jedyna część, która z rybki zostaje.
      Należy pamiętaj o tym, żeby sardynki były małe, bo takie będą najsmaczniejsze. Przy większych sztukach pewnie można się zabawić w czyszczenie tuszek i patroszenie.

      pozdrawiam

      Karolina tunaCooking

      Usuń
  4. Pytanie!! Smażymy w całości z głowami i "bebechami"?

    I tez tak jemy? W calości?

    Proszę o odpowiedź...

    OdpowiedzUsuń