Frytowane sardynki nie są najpopularniejszym daniem, ale to pewnie dlatego, że bardzo trudno jest je dostać w formie świeżej lub mrożonej. Najczęściej są one już w puszkach w oleju lub sosie pomidorowym.
Jeśli kiedykolwiek mielibyście szansę na kupienie całych sardynek lub chociaż tuszek bez głowy nawet nie zastanawiajcie się nad tym długo tylko kupujcie. Jest to przekąska idealna do piwa lub po prostu pochrupania wieczorem. W Warszawie czasami przy odrobinie szczęścia można na świeże sardynki trafić w Makro.
Gdy pierwszy raz próbowałam tego dania miałam obawy czy rybki w całości będą dobrze smakować i czy ości nie będą przeszkadzać. Po usmażeniu środek jest miękki, ości nie czuć, a panierka jest chrupiąca. Skropione cytryną smakują genialnie. Mają delikatne aromatyczne mięso i spokojnie mogą być podjadane zamiast chipsów, bo zawierają zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3, witaminy D, biotyny i minerały.
Sardynki wypłukać w zimnej wodzie.
Zmieszać mąkę z morską solą i pieprzem lub chili. Ilość ostrych przypraw uzależniona jest od tego czy chcemy bardziej, czy mniej pikantne rybki.
Każdą sardynkę obtoczyć w mące, obsypać jej nadmiar i frytować w dobrze rozgrzanym oleju tak długo, aż będzie miała złocisty kolor i będzie chrupiąca.
Sardynki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Do oleju po sardynkach wrzucić posiekaną kolendrę lub natkę pietruszki. Po kilku sekundach wyłowić i posypać tym usmażone rybki.
Zioła można również dodać tylko posiekane, surowe, będą wtedy bardziej aromatyczne.
Cytrynę pokroić w ósemki i obłożyć nią sardynki na talerzu. Gotowe danie posypać odrobiną soli morskiej.
smacznego
Jeśli kiedykolwiek mielibyście szansę na kupienie całych sardynek lub chociaż tuszek bez głowy nawet nie zastanawiajcie się nad tym długo tylko kupujcie. Jest to przekąska idealna do piwa lub po prostu pochrupania wieczorem. W Warszawie czasami przy odrobinie szczęścia można na świeże sardynki trafić w Makro.
Gdy pierwszy raz próbowałam tego dania miałam obawy czy rybki w całości będą dobrze smakować i czy ości nie będą przeszkadzać. Po usmażeniu środek jest miękki, ości nie czuć, a panierka jest chrupiąca. Skropione cytryną smakują genialnie. Mają delikatne aromatyczne mięso i spokojnie mogą być podjadane zamiast chipsów, bo zawierają zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3, witaminy D, biotyny i minerały.
FRYTOWANE SARDYNKI
500g sardynek
3/4 szklanki mąki
sól morska
pieprz/chili
2-3 cytryny
pęczek kolendry lub pietruszki
olej do smażenia
Sardynki wypłukać w zimnej wodzie.
Zmieszać mąkę z morską solą i pieprzem lub chili. Ilość ostrych przypraw uzależniona jest od tego czy chcemy bardziej, czy mniej pikantne rybki.
Każdą sardynkę obtoczyć w mące, obsypać jej nadmiar i frytować w dobrze rozgrzanym oleju tak długo, aż będzie miała złocisty kolor i będzie chrupiąca.
Sardynki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Do oleju po sardynkach wrzucić posiekaną kolendrę lub natkę pietruszki. Po kilku sekundach wyłowić i posypać tym usmażone rybki.
Zioła można również dodać tylko posiekane, surowe, będą wtedy bardziej aromatyczne.
Cytrynę pokroić w ósemki i obłożyć nią sardynki na talerzu. Gotowe danie posypać odrobiną soli morskiej.
smacznego



