tunaCooking - przepisy, jedzenie, desery, obady: featured

Wcześniejsze Przepisy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featured. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featured. Pokaż wszystkie posty

Jak zrobić idealną bezę?


Jakiś czas temu zauważyłam, że beza to bardzo popularne i lubiane ciasto. Ale czy zastanawialiście się kiedyś jak taka idealna beza powinna wyglądać? Czy wiecie jakie są rodzaje bezy i kiedy której używać? Czym się różni beza francuska od bezy włoskiej? Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tym składniku deserów i zajmować się jej przygotowaniem bardziej świadomie to zachęcam do przeczytania poniższego artykułu. 



Co to jest beza? 


Najprościej chyba można ją zdefiniować jako białko jajka ubite z cukrem, aż do konsystencji mniej lub bardziej sztywnej, puszystej piany. Pierwsze wzmianki na jej temat można już odszukać w przepisach z początku XVIII wieku. Dokładne pochodzenie samej bezy jak i nazwy nie jest do końca poznane.

Dlaczego beza opada?


Białko jajka składa się głównie z cząsteczek zwanych owoalbuminami. Ma ona bardzo dobrą zdolność do pienienia się, jednak tylko wtedy jeśli nie ma dostępu do tłuszczu. Z tego powodu przy rozdzielaniu jajek tak ważne jest żeby nawet minimalna ilość żółtka nie dostała się do części z białkiem. Tłuszcz zawarty w żółtku niszczy pieniste właściwości albumin.

Czyste białko może zwiększyć swoją objętość aż 8 razy, dlatego jest bardzo przydatne jeśli zależy nam na puszystej i delikatnej konsystencji przygotowanych potraw. Podczas ubijania tworzy stabilną, wilgotną strukturę wypełnioną małymi bąbelkami powietrza.

Dopóki ubita piana nie jest poddana obróbce termicznej struktura jest cały czas stabilna. Podczas podgrzewania powietrze w bąbelkach zwiększa swoją objętość i delikatna siateczka z albumin zacznie się zapadać. Tu pomagają nam cząsteczki nazwane owoalbuminy. Podczas wzrostu temperatury zachodzi w nich proces koagulacji i powstaje nowa stabilna siatka, trzymająca strukturę bąbelków powietrza nawet gdy woda z białka już wyparuje.

Najlepiej używać białek w temperaturze pokojowej.
Należy zwrócić uwagę, żeby białka nie były za stare. W zepsutym białku ilość protein jest mniejsza.
Zawsze należy zwrócić uwagę na to, żeby w białku nie znalazła się nawet minimalna ilość tłuszczu (np. żółtko). Miska i trzepaczka również muszą być czyste.


Ile dodać cukru do bezy?

Przede wszystkim beza bez cukru miałaby mdły i nijaki smak, ale cukier pozwala również ustabilizować strukturę ubitego białka, zwłaszcza jeśli mamy zamiar je piec. Cukier stabilizuje pianę i spowalnia jej opadanie. Kiedy go dodawać cukier do białka? Przede wszystkim cukier należy dodawać powoli i partiami. Ważne jest również, aby nie dodawać go zanim białko nie zwiększy swojej objętości minimum 4 razy.

Ilość cukru, którą używamy do zrobienia bezy może się różnić. Proporcja cukier-białko nie jest stała i ma wpływ na ostateczną teksturę oraz zależy od tego czym ma być beza w finalnym produkcie. Do kremowej bezy używanej do przykrycia ciasta lub tarty ilość cukru i białka jest bliska proporcji 1:1. Jeśli planujemy zrobić twardszą wersję zazwyczaj ta proporcja zmienia się bliżej 2:1.

Czy dodawać sól do bezy?

Często do ubijania białka dodaje się odrobinę soli. Czy ma to jakiś wpływ na otrzymaną „pianę”. A no ma, ale chyba inny niż większości może się wydawać. Otóż sól podbija właściwości smakowe, ale również wydłuża czas, który potrzebujemy do ubicia białka i skraca czas stabilności ubitej piany. Jeśli dodajemy sól to tylko minimalną ilość.


Co zrobić, żeby beza nie opadała?

Niezależnie od przepisu zawsze pojawia się w składnikach cytryna, kwas cytrynowy lub wodorowinian potasu (cream of tartar). Wszystkie z tych składników są kwaśne i mają na celu zmianę pH ubitej bezy. Niewielka ilość kwaśnej substancji pomaga zachować stabilność ubitej piany i zapobiega jej opadaniu. Jednak z tym dodatkiem również nie można przesadzić, ponieważ będzie on miał niekorzystny wpływ na smak oraz wydłuży czas procesu koagulacji białka podczas pieczenia.

Kiedy beza jest ubita za mocno?

Kolejny ważny etap po odmierzeniu i dobraniu odpowiednich proporcji składników to ubijanie. Jest to proces mechaniczny, ale niezależnie od tego czy robimy to ręcznie czy przy pomocy miksera nigdy nie zostawiajmy bezy bez obserwacji. Aby wszystko wyszło tak jak planowaliśmy ważna jest odpowiednia struktura, która ulega zmianom bardzo szybko podczas ubijania.

Idealna beza nie może być zbyt płynna. W takim przypadku piana szybko opada i nie trzyma kształtu. Jaki jest na to ratunek? Ubijamy dalej. Kolejny etap to jest to na co czekaliśmy. Beza jest sztywna, ale jej struktura w dalszym ciągu jest błyszcząca i sprężysta. Nie kruszy się, jest elastyczna i ładnie utrzymuje kształt na przykład po wyciśnięciu z rękawa cukierniczego. Pamiętacie trik z odwracaniem miski stosowany przez babcie w dzieciństwie? Przy dobrze ubitej bezie on naprawdę działa. Nic nie powinno wypaść, a całość nawet po odwróceniu o 180° powinna zostać w misce. Polecam przetestować, ale ostrożnie, żeby nie powstał niepotrzebny bałagan w razie niepowodzenia.

Jeśli nie przestaniemy ubijać bezy w odpowiednim momencie, to ją przebijemy. Tu już nie będzie ratunku i całą pracę trzeba będzie zacząć od nowa. Bądźcie czujni, bo jest bardzo cienka granica pomiędzy bezą idealną a przebitą. Jak poznać, że niestety trochę za długo trwa cały proces? Beza staje się sztywna i sucha. Nie ma już ładnej, błyszczącej powierzchni tylko rwie się na kawałki i kruszy.

Ciekawostką może być to, że w miedzianej misie łatwiej będzie się ubijać białko, ze względu na jony miedzi. Ale nie jest to obowiązkowe i doskonałą bezę można również zrobić w misie stalowej lub szklanej.

Jak aromatyzować bezę?

Ubita beza dobrze łączy się z różnego rodzaju barwnikami i aromatami. Można do niej dodać na przykład kakao, zmielone orzechy lub inne rodzaje aromatów. Należy tylko pamiętać o jednej zasadzie: składniki te dodajemy dopiero krótką chwilę przed końcem ubijania i w bardzo małej ilości oraz stopniowo. Pamiętajcie również, że jeśli beza ma mieć jakiś kolor to należy używać barwnika rozpuszczalnego w wodzie.

W jakiej temperaturze piec bezę?

Pieczenie bezy właściwie powinno się nazywać bardziej suszeniem. Niezależnie od tego czy przygotowujemy duże blaty na ciasto czy małe beziki należy pamiętać o tym, żeby odbywało się to w stosunkowo niskiej temperaturze (100-110°C). Gotowa beza powinna być biała i to jest prawidłowy kolor. Ewentualnie akceptowalne są delikatne odcienie offwhite. Jeśli beza wychodzi żółta, kremowa lub w jakimś innym kolorze to znaczy, że była za wysoka temperatura pieczenia. W tym wypadku cierpliwość naprawdę popłaca.

Pamiętajcie, że bezy z dodatkiem mielonych orzechów będą wysychały szybciej, ponieważ mąka orzechowa pochłonie cześć wilgoci z białka. 
 

Jak długo beza jest dobra do jedzenia?

Ubitej bezy bez obróbki termicznej nie przechowujemy. Niezależnie od tego, który rodzaj zrobimy prędzej czy później piana zacznie opadać. Nawet jeśli beza jest bardzo stabilna to swoją elastyczność zachowuje tylko przez ok. 10 minut od momentu zrobienia. Więc jeśli ma być ona porcjowana lub nakładana na jakieś ciasto należy to zrobić właśnie w tym czasie. Proces pieczenia można trochę przesunąć, ale samo „ostateczne” nałożenie bezy musimy zrobić zaraz po przygotowaniu. Beza Włoska i Szwajcarska ze względu na technikę przygotowania stabilność zachowują dłużej, nawet do kilku godzin.

Wszystkie rodzaje bezy po wysuszeniu łatwo pochłaniają wilgoć z powietrza, dlatego powinny być przechowywane w suchym i ciepłym miejscu. Bezy o podstawowym składzie przetrwają w ten sposób nawet kilka tygodni. Nieco inaczej sprawa ma się gdy dodamy do nich mielone orzechy. Wtedy czas się skraca, ze względu na możliwość zjełczenia tłuszczu z orzechów. 


Jakie są rodzaje bezy?

Gdy już postanowimy, że robimy bezę to musimy odpowiedzieć sobie na pytanie co chcemy z nią zrobić i jaki efekt osiągnąć. Do wyboru mamy trzy rodzaje: Bezę Francuską, Szwajcarską lub Włoską. Zasadniczo każdy z tych typów skład ma podobny, różnią się za to dość istotne metodą przygotowania. Czasami możemy też wyszukać informacje o bezie Japońskiej. Jest to nic innego jak Beza Francuska z niewielką domieszką mąki migdałowej i skrobi kukurydzianej.


Co to jest beza francuska

Ten rodzaj najczęściej używa się do robienia wypieków. Można ją łatwo aromatyzować, mieszać z dodatkami i tak tworzyć spody do ciast i deserów. Poprawnie przygotowana i upieczona jest krucha, lekka i delikatna. Powinna być formowana i pieczona zaraz po ubiciu. W przeciwnym razie bardzo szybko może dojść do oddzielenia się białka i cukru. Tej bezy również nie powinno się używać do robienia nadzienia, które ma być spożywane na surowo (wyjątkiem może być sytuacja w której używa się białek pasteryzowanych, jednak takie nadzienie również trzeba podać bezpośrednio po przygotowaniu).

Co to jest beza włoska

Beza Włoska jest najgęstsza i najcięższa ze wszystkich rodzajów bezy. Wynika to z tego, że białko jest cześciowo „ugotowane” w procesie przygotowania. Dzięki temu może postać chwilę przed pieczeniem, ponieważ nie opada i nie rozwarstwia się. Ten rodzaj bezy nadaje się idealnie do jedzenia na surowo, jako wszelakie kremy w ciastach lub wyciskane z karmelizowaną powierzchnią. Ciasta pieczone z tej bezy będą twardsze i mniej przyjemne do jedzenia. 
 

Co to jest beza szwajcarska

Najłatwiej jest ją opisać jako formę pomiędzy bezą francuską i włoską. Można ją spożywać na surowo i jest łatwiejsza w przygotowaniu niż bez włoska, ale co za tym idzie jest również mniej od niej stabilna. Dlatego nie można jej trzymać bez pieczenia tak długo jak włoskiej i powinna być spożywa w miarę szybko po przygotowaniu. Tej bezy najczęściej używa się do przygotowania różnego rodzaju kremów, ale może być również wyciskana z rękawa i suszona w piekarniku jak beza francuska. Jeśli chcemy zrobić z niej małe bezy należy użyć nieco mniej cukru. Zapewni to lepsze zwiększenie objętości i sztywność piany, a beza po suszeniu będzie delikatniejsza. 

Co zrobić z bezy?



Mam nadzieję, że powyższe informacje były interesujące i dzięki nim teraz każda beza będzie idealna. Może skusicie się na tort bezowy z kremem marcepanowo-pistacjowym
https://tunacooking.blogspot.com/2014/08/tort-bezowy-z-kremem-marcepanowo_26.html




Czy żyjecie już świątecznym jedzeniem i przygotowaniami? Jeśli tak, to przepis na poniższą zupę powinien się Wam przydać. Jej ugotowanie nie wymaga dużej ilości czasu, zupy powstaje sporo i jest diametralnie nie w smakach świątecznych. Ma dużo warzyw i jest lekkostrawna. Idealny starter jeśli w święta nie macie jak uniknąć ciężkich sałatek jarzynowych i jajek w sosie majonezowym ;)

Przepis na zupę podkradłam z Mikołajkowego prezentu dla mamy, książki Jadłonomia. Przygotowałam ją i kilka innych przepisów w domu jeszcze zanim wydałam prezent, żeby mieć pewność, że daję dobrą książkę. Zupa wyszła rewelacyjna. Od tamtej pory gotowałam ją już kilka razy. Po pierwszym przygotowaniu lekko zmieniłam składniki i proporcje oraz dodałam sok z cytryny. Być może to tylko moje upodobanie do kwaśnych zup, dlatego możecie najpierw spróbować bez soku, a potem stopniowo dodawać trochę aż do odpowiadającej Wam ilości.
Tak więc zostawiam Was z zupą, a ja zawijam rękawy i zabieram się do czynności, której nie znoszę... wielkie porządki – start!



ZUPA Z MLEKIEM KOKOSOWYM I WARZYWAMI



1 puszka kukurydzy
1 mały kalafior
1 por (biała część)
1 łodyga selera naciowego
5 suszonych pomidorów z oleju
1 pęczek szczypiorku z cebulkami
2 łyżki oleju


1 puszka mleka kokosowego
1 l bulionu warzywnego
kilka łyżek oleju z pomidorów


2 liście laurowe
1 ziarenko ziela angielskiego
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/4 łyżeczki chili
sól, pieprz
sok z cytryny


Warzywa pokroić na mniejsze kawałki.
W garnku rozgrzać olej. Dodać wszystkie warzywa i przyprawy i dusić 10 minut.
Wlać mleko kokosowe i gotować 15-20 minut (aż kalafior zrobi się miękki).
Wlać bulion. Doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Przed podaniem posypać szczypiorkiem.




smacznego

Być może dalej jestem w fazie poświątecznego zrzucania wagi, ale staram się trzymać detosku cukowego i omijam niezdrowe jedzenie szerokim łukiem. Do jadłospisu wprowadziłam większą ilość warzyw i staram się je mniej przetwarzać. Na szczęście sałatki są tu idealnym rozwiązaniem.

Początkowo miała to być zupełnie inna wersja sałatki, z zupełnie innymi składnikami i dodatkami. Właściwie to wspólnym składnikiem okazał się być tylko ogórek. W efekcie wyszła sałatka bardzo świeża i wiosenna.

Z podanej proporcji wychodzą 3 porcje, chociaż przyznaję, że prawie całą zjadłam sama (Ale na dwa podejścia ;) ). Sałatkę można jeść samą jako lekką przekąskę lub jako dodatek do orientalnych dań. Jeśli posypiecie ją dodatkowo zatarem, będzie smakować jak w Jerozolimie.






























ZIELONA SAŁATKA Z OGÓRKA Z GRANATEM I FETĄ



1 duży ogórek

40 g roszponki

3 cebulki dymki

100 g fety

granat

oliwa

cytryna (skórka i sok)

pieprz




Warzywa dobrze wymyć i osuszyć.

Ogórka obrać ze skórki i pokroić na części ok. 4 mm grubości.

Roszponkę poszarpać na mniejsze kawałki.

Cebulki drobno pokroić.

Warzywa wymieszać w misce.

Wszystko posypać pokruszoną fetą.

Zmieszać oliwę z sokiem z cytryny i wlać do sałatki.

Na górę wrzucić pestki granatu i trochę startej skórki z cytryny.

Doprawić świeżo zmielonym czarnym pieprzem.































smacznego



Niskokaloryczny styczeń 2016



Nigdy nie jadłam tak dużo awokado jak podczas ostatnich 3 miesięcy. Co prawda guacamole od dawna jest w czołówce moich ulubionych dipów, ale teraz jestem w stanie jeść je łyżeczką prosto z miski;) Po takiej ilości pochłoniętych porcji oczywiście wypracowałam swoje ulubione połączenia i proporcje.
Samego guacamole nie da się zrobić źle. Polecam potraktować poniższy przepis bardziej jak sugestię i dopracować własne ilości każdego składnika do perfekcji. Pomidor i czosnek nie są punktami obowiązkowymi, ale chociaż spróbujcie raz zrobić z nimi.
Kluczem do sukcesu jest wybranie odpowiedniego awokado. Ja używam tylko odmiany Hass. Ta odmiana ma ciemną fioletową i chropowatą skórkę, a w środku jest delikatne, miękkie i kremowe. Sztuki dostępne w sklepach są dojrzałe i gotowe do spożycia. I dość istotna informacja: ta odmiana wcale nie jest niewiele droższa od zwykłych zielonych awokado (w sklepie, w którym robię zakupy różnica w cenie to 30 groszy). Sam owoc zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy A i E, będących źródłem młodości.
Większość dipów często bywa kaloryczna i niezdrowa. Guacamole z chrupiącymi warzywami to super zdrowa alternatywa dla niezdrowych podjadaczy. Do pary możecie zrobić pomidorową salsę (pamiętajcie tylko, aby dać jej chwilę na połączenie się smaków).




GUACAMOLE



2 szt. awokado Hass

0,5 czerwonej cebuli

papryczka chilli

2 ząbki czosnku

5 pomidorów koktajlowych

1 limonka – sok

kolendra

sól



Awokado rozgnieść widelcem w misce.

Posiekać drobno czerwoną cebulę i papryczkę chilli.

Pomidory pokroić w kostkę, a czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać.

Wszystkie składniki zmieszać z rozgniecionym awokado.

Dodać wyciśnięty sok z limonki i posiekaną kolendrę.

Doprawić solą do smaku.







smacznego
Lekkie i szybkie dania na upalne dni Piknik Danie pachnące ziołami. Lato 2015 Uczta pod gołym niebem

Dłuższą chwilę zastanawiałam się jaki powinien być pierwszy przepis na nowej wersji bloga. Ostatecznie mój wybór padł na ciasto z truskawkami i agrestem. Sezon truskawkowy już się kończy, więc tym bardziej wydaje mi się, że zamknięcie go tym ciachem będzie należeć do udanych.
To ciasto nie jest żadnym odkryciem, ani czymś nowym, ale ma dwie cechy, które robią z niego doskonały łakoć do przygotowania w domu. Po pierwsze - smakuje świetnie ze wszystkimi owocami. Testowałam wersję morelową, brzoskwiniowo-morelową, rabarbarową i wszystkie owoce pasują do niego świetnie. Po drugie robi się je w chwilę i zawsze wychodzi. Niezależnie od tego czy robię wersję waniliową czy waniliowo-kakaową zawsze jest wyrośnięte i nie jest przesuszone.
Pamiętajcie o tym, żeby owoce oprószyć mąką ziemniaczaną lub skrobią kukurydzianą. Wtedy nie opadną na dno podczas pieczenia.
Posypki do ciasta można stosować dowolne i tylko zależy to od Waszej kreatywności.
Mam nadzieję, że podoba się Wam nowy wygląd bloga i zmiany, które zostały wprowadzone. Jeszcze sporo detali muszę dopracować, ale tak mi się nowa wersja podobała, że już nie mogłam dłużej czekać jej uruchomienia.
Smacznego końca sezonu truskawkowego!




























CIASTO Z TRUSKAWKAMI I AGRESTEM



4 jajka „zerówki”

250 ml oleju

150 g brązowego cukru

1 łyżka domowego cukru waniliowego

260 g mąki pszennej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki kakao

ok. 500g wybranych owoców

1-2 łyżki skrobii kukurydzianej

cukier puder do posypania





Piekarnik nagrzać do temperatury 170C.

W misie miksera zmiksować razem jajka, olej, brązowy cukier, cukier waniliowy.

Dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i wymieszać na gładką masę.

Do formy wyłoonej papierem do pieczenia przełożyć połowę surowego ciasta.

Do drugiej połowy ciasta przesiać kakao i dokładnie wymieszać.

Dołożyćdo formy ciasto kakaowe.

Owoce opruszyć skrobią kukurydzianą i poukładać na cieście.

Piec około 50 minut.

Ciasto wjąć z piekarnika i zostawić do schłodzenia.

Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.








































smacznego



Wreszcie nadeszło lato, wyższe temperatury i słońce. Całe szczęście, bo od kiedy stałam się posiadaczką foremki do lodów to w głowie mam nieskończoną ilość smaków, którymi można się cieszyć w ciepłe dni. Pierwszą wersją wcale nie miały być te lody, które są niżej, ale skoro mama przywiozła prosto z ogrodu pudełko porzeczek, to nie mogłam tego nie wykorzystać. Część standardowo została schowana do zamrażarki, a z reszty powstały pyszne lody.



Nie ma chyba łatwiejszego deseru niż lody na patyku. Do foremki można wlać dosłownie wszystko czego tylko dusza zapragnie. Tym razem postawiłam na kwaśne puree porzeczkowe połączone ze słodkim waniliowym jogurtem. Pamiętajcie, żeby do lodów dawać naturalną esencję waniliową, w której są ziarenka (im więcej tym lepiej), a nie zabarwiony, aromatyzowany syrop cukrowy. Lody na patyku nie wymagają od Was posiadania jakiegokolwiek specjalistycznego sprzętu. Nie ma wyjścia, przy tylu zaletach trzeba je produkować;)



Prędko zaopatrzcie się w foremki do lodów, bo coś czuję, że lato 2014 upłynie pod ich znakiem.







LODY PORZECZKOWO-JOGURTOWE Z MIODEM



75g czerwonej porzeczki

390g jogurtu naturalnego

4g esencji waniliowej

60g miodu



Jogurt naturalny zmieszać z miodem i esencją waniliową.

Porzeczki zmiksować w blenderze.

Zmiksowane owoce przetrzeć przez sitko, tak oddzieli się gładkie puree od pestek i skórek.

Do foremek na lody wlać do połowy jogurt, dolać puree porzeczkowe i zalać resztą jogurtu.

Delikatnie zamieszać w każdej foremce .

Włożyć patyczki i mrozić przez noc.




smacznego


Lody, lody dla ochłodyDania na zimno - czyli co jeść w upalne dniAkcja lodowa 2014 Lato w pełni!
Kapusta z pomidorami czekała na swoją kolej chyba od wiosny. Sama nie wiem dlaczego, ale jakoś zawsze znajdowały się inne przepisy.

Nie jest to pełne danie, raczej dodatek do obiadu. Smakuje jak duszona kapusta z gołąbków w sosie pomidorowym. Nie ukrywam, że gołąbki same w sobie lubię, ale najlepszą ich częścią jest właśnie ta miękka kapusta, w którą są zawinięte.

Plusem dania jest to, że można ją zrobić niezależnie od pory roku, bo używa się białej kapusty. Z młodą na wiosnę też wyjdzie pysznie. Będzie bardziej słodka i krócej duszona, bo szybko robi się miękka. 

KAPUSTA Z POMIDORAMI


1 łyżka masła
1 cebula
0,5 główki kapusty
300ml wody
1 liść laurowy
2 kulki ziela angielskiego
200g pomidorów krojonych w kostkę
sól, pieprz


  • Cebule pokroić w drobną kostkę.
  • W garnku rozpuścić łyżkę masła, dodać poszatkowaną cebulę i zeszklić.
  • Kapustę wymyć, zdjąć zewnętrzne liście i wyciąć środek.
  • Kapustę dość grubo poszatkować.
  • Kapustę przełożyć do garnka, dodać liście laurowe i ziele angielskie. Zalać kapustę wodą do 1/3 wysokości.
  • Powoli dusić kapustę pod przykryciem na niewielkim ogniu. Po 20 minutach dodać pomidory.
  • Dusić aż do momentu gdy kapusta zmięknie.

smacznego
W ostatnie gorące dnie w ogóle nie mam ochoty na gotowanie. Kuchcenie skończyło się na zrobieniu lemoniady z syropem rabarbarowym. Jeśli uda się Wam dostać gdzieś końcówkę rabarbaru to polecam ten prosty przepis na syrop.

Bardzo lubię lemoniadę rabarbarową, bo ma swój charakterystyczny posmak i nie zakwasza mnie tak jak czysta cytrynowa.Gdy używam syropu nie dosładzam już dodatkowo napoju.

Kilka listków mięty wrzuconych do środka nada jej jeszcze bardziej świeży posmak.





LEMONIADA RABARBAROWA
800ml wody
2 cytryny
100ml syropu rabarbarowego
kilka listków mięty


  • Do wody wycisnąć sok z cytryn.
  • Dodać syrop rabarbarowy i wymieszać.
  • Do dzbanka wrzucić kilka listków mięty i kostek lodu.
  • Dodatkowo można dodać kilka plasterków cytryn.




SYROP RABARBAROWY


450g rabarbaru
500g cukru
750ml wody



  • Rabarbar wymyć i pokroić na kawałki.
  • Do garnka wlać wodę, wsypać cukier i pokrojony rabarbar.
  • Wszystko doprowadzić do wrzenia na małym ogniu i gotować przez 20-25 minut.
  • Zdjąć z ognia i odstawić na 20 minut do ochłodzenia.
  • Odcedzić przez szmatkę syrop od rabarbaru.
  • Syrop przelać do butelki.






smacznego



Dla ochłodyKwaśnie, no właśnie
Wreszcie wyszło słońce i zrobiło się tak jak na połowę czerwca powinno być. Za oknem niebieskie niebo bez prawie ani jednej chmury.

Jaka jest dobra zupa na lato? Zdecydowanie chłodnik.


Z chłodnikiem to jest śmieszna sprawa. Gdy byłam dzieckiem jadłam chłodnik, który robiła moja babcia, jednak nie był to taki chłodnik jaki ma większość ludzi w głowie gdy słyszy tą nazwę. Mój chłodnik to była najpyszniejsza na świecie zupa owocowa, podawana w letniej temperaturze z grzankami lub sucharkiem. Oj tak, nawet nie wyobrażacie sobie jak długo byłam przekonana, że chłodnik to jest właśnie to. Kiedyś nieświadoma błędu chciałam go zjeść i byłam wielce rozczarowanym i zasmuconym, małym dzieckiem jak dostałam zimną zupę z botwinki. Wtedy chyba zbuntowałam się i klasyczny chłodnik litewski przestałam lubić.

Po kilku latach przekonałam się jednak do tej zupy i okazało się, że robiona z odpowiednich proporcji jest naprawdę pyszna, chociaż nadal zupy na zimno to nie jest coś za co oddam życie.

 

Wszystkich niechętnych proszę o to, żeby dali jeszcze jej jeszcze jedną szansę. A na chłodnik owocowy z dzieciństwa jeszcze przyjdzie czas i też będzie pyszny:) Gotowi na przepis na chłodnik?


przepis na tradycyjny chłodnik botwinka



CHŁODNIK


3 ugotowane ziemniaki
390g jogurtu naturalnego (duże opakowanie)
pęczek botwinki z małymi buraczkami
350ml bulionu
2 łyżki soku z cytryny
3 rzodkiewki
1 ogórek
2,5 łyżki koperku
4 łyżki szczypiorku
sól, pieprz, ewentualnie cukier


przepis na tradycyjny chłodnik botwinka

  • Botwinkę oczyścić i pokroić i ugotować w bulionie z sokiem cytrynowym. 
  • Gotowy wywar schłodzić w lodówce. 
  • Do jogurtu dodać pokrojoną w drobną kostkę rzodkiewkę, pokrojonego ogórka i posiekany koperek oraz szczypiorek. 
  • Do jogurtu dodać schłodzony wywar z botwinki i wszystko wymieszać. 
  • Doprawić do smaku solą, pieprzem i ewentualnie odrobiną cukru.
  • Schłodzić w lodówce 2-3 godziny aż smaki się przejdą. 
  • Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo lub z gotowanymi ziemniakami.

przepis na tradycyjny chłodnik botwinka

smacznego